Mamy wrześniowy poranek, budzisz się i orientujesz, że nie słyszysz na jedno ucho. Myślisz sobie, pewnie za niedługo ucho się odetka, ale tak się nie dzieje. Przez osiem miesięcy próbujesz różnych metod leczenia, aż w końcu dowiadujesz się, że słuch na to ucho już nie powróci. W takiej sytuacji znalazła się Natalia. Z dnia na dzień musiała porzucić jej pasję – grę na pianinie, a jej studia logopedii, stanęły pod znakiem zapytania. Jedyną szansą na odzyskanie słuchu był implant ślimakowy. Wizja posiadania tej elektronicznej protezy słuchu była dla niej przerażająca, jednak jak sama mówi, strach zamieniła w ciekawość. Już na początku swojej drogi do nowego słyszenia, założyła konto na instagramie o nazwie zaimplantowana, gdzie obserwuje je już ponad 2000 osób.
"W sierpniu 2020 roku, kiedy byłam na imprezie rodzinnej u babci, nagle zaczęło kręcić mi się w głowie - przecież nie wypiłam aż tak dużo!
To tylko kieliszek wina 🍷
Rodzinka śmiała się ze mnie, póki naprawdę nie zaczęło mnie znosić na prawo i lewo tak, że nie byłam w stanie stać samodzielnie. Od tego się zaczęło. Tydzień na neurologii - oczopląs 3. stopnia i wypadnięcie błędnika. Słuch jeszcze w normie. Jednak niecały tydzień po wyjściu ze szpitala, obudziłam się nagle sobotniego poranka i nie słyszałam nic 🔇
Akurat leżałam prawym uchem do góry i nie docierały tam żadne dźwięki. Wstałam, na szczęście lewe ucho okej. Pomyślałam - pewnie jakieś chwilowe powikłania, okaże się w środę na kontroli. Nic bardziej mylnego. Kolejny tydzień w szpitalu na laryngologii, sterydy dożylnie, później hiperbaria. Z ubytku 80 dB zrobiło się 30, więc kupiłam aparat słuchowy 🦻🏼
Zdawać by się mogło, że to koniec. 30 dB, ciągłe szumy i piski w uchu, a do tego ciągłe zaburzenia widzenia . Cóż mogło się jeszcze wydarzyć? No więc stało się - po dwóch tygodniach słuch znowu się pogorszył do 80/90 dB i znowu szpital. Polepszył się po sterydach, minęły kolejne tygodnie i znowu poleciał w dół. Taka karuzela trwała około rok, póki nie dowiedziałam się, że to ucho już umarło ☠️
Zaczęła się Nowa Era w moim życiu.. Jedna kwalifikacja - za długi termin oczekiwania na operację. Druga, we Wrocławiu - po pół roku miałam wszczepiony implant ślimakowy i zaczęła się rehabilitacja.
Patrząc z perspektywy czasu, mimo że długo nie mogłam pogodzić się z utratą słuchu, teraz myślę, że to wszystko było po coś. Poznałam cudownych ludzi, mam grupę zaimplantowanych przyjaciół, z którymi nawzajem się wspieramy i świetnie dogadujemy.
Początkowo myślałam, że głuchota jednostronna przekreśli moją karierę zawodową i pasję, gdyż z wykształcenia jestem (i pracuję) jako logopeda oraz amatorsko gram na fortepianie 🎹
Tutaj na szczęście zadziało się zupełnie na odwrót! „Dzięki” utracie słuchu, poszłam w kierunku surdologopedii 🦻🏼
Na codzień pracuję jako surdologopeda i rehabilituję inne ślimaczki 🐌
Jeśli chodzi o moją największą pasję, jest to gra na fortepianie, a ostatnio odkrywam także nowe - ogrodnictwo 🌹i majsterkowanie ⚒️
Ubytek słuchu mi w tym nie przeszkadza. Uczę się codziennie słuchania w implancie i idzie mi coraz lepiej 💪🏽
Wszystko to sprawia mi ogromną satysfakcję 🥰
Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat mojej historii, zapraszam Was na mój Instagram:
@zaimplantowa_na, gdzie znajdziecie szczegóły dotyczące z kwalifikacji, operacji wszczepienia implantu ślimakowego oraz z przebiegu rehabilitacji."
PRZEJDŹ DO
O STOWARZYSZENIU
KRS: 0001161760
NIP: 7011250744
REGON: 541189151
mail: kontakt@psuis.pl
ZNAJDŹ NAS